Przy remoncie często zdarza się, że rozwiązania sprzed kilku lat nie mają dziś zastosowania, a modne kiedyś elementy wyposażenia odeszły do lamusa. Zmieniły się technologie, systemy montażu, a co najważniejsze – moda.
Na drobny tego rodzaju problem natknęłam się ostatnio, remontując starą łazienkę, której poprzednie urządzanie i odnawianie uczciwie musiałabym datować na dobrych 20 lat z okładem.
O ile większość wyposażenia jako tako udało się odnowić, o tyle kłopot pojawił się przy drobiazgach: wieszakach, uchwytach i relingach. Inne rozstawy od dostępnych dziś na rynku, inne rodzaje mocowań, wreszcie inne średnice kołków montażowych – wszystko inaczej, niepasujące do istniejących już w mojej łazience dziur w ścianach. Oczywiście dziury w ścianach dałoby się bez problemu zatrzeć tradycyjnie gładzią gipsową, ale w tej łazience niestety większość dziur wykonanych została w płytkach. Tych na wymianę niestety nie miałam.
Dziury po starym uchwycie na papier toaletowy denerwowały mnie najbardziej. Były bowiem w centralnym punkcie, nie było sposobu, by oderwać od nich wzrok, szczególnie korzystając z w.c. Stary uchwyt na papier był też w najwygodniejszym miejscu do korzystania z papieru toaletowego. Zależało mi, żeby papier nadal tam wisiał!
W marketach budowlanych na stoiskach z wyposażeniem wnętrz jest naprawdę spory wybór bardzo estetycznych uchwytów na papier toaletowy. Pech, że zwykle montuje się je już tylko w jednym miejscu, a nawet jeśli przewidziano mocowanie wkrętami z dwóch stron, to rozstaw mocowań w żadnym wypadku nie pasuje tych u mnie. O wierceniu nowych dziur w płytkach nie chciałam nawet słyszeć.
Cóż, ponieważ internet to skarbnica inspiracji, zaczęłam przeglądać różne porady i bardzo zainteresowało mnie rozwiązanie nieco industrialne, ale przede wszystkich do samodzielnego wykonania. Postanowiłam spróbować.
Zakryć stare otwory – montaż uchwytu na papier
Najważniejsze było dla mnie przykrycie starych otworów. Okazało się, że na stoiskach łazienkowych znajdę mnóstwo wieszaków i haczyków, estetycznych, tanich, a dodatkowo niewymagających wiercenia – są bowiem wklejane. Doskonałe rozwiązanie dla mnie.
Wyobraziłam sobie zatem dwa haczyki, pomiędzy którymi rozepnę linkę, a na niej przewieszę rolkę. Modne, minimalistyczne i prowizoryczne, czyli to, co nowoczesne wnętrza lubią dziś najbardziej. Wkleiłam je zatem w miejsce starych otworów, maskując jednocześnie nieestetyczne dziury.
Bez problemu na stoisku metalowym zakupiłam stalową linkę w otulinie, z lekkim złotym połyskiem. Ładna, estetyczna, dokładnie na moje potrzeby. Nie bardzo jednak wiedziałam, jak zakończę i zepnę ze sobą końce linki, tak by wykonać pętelki, niezbędne, aby zawiesić uchwyt na papier. Trzeba bowiem pamiętać, że rolka papieru musi być wymienna, a więc w łatwy sposób trzeba ją zakładać i zdejmować z haczyków.
Z pomocą przyszedł mi doradca w sklepie, który dobrał odpowiednie zaciski stalowe (stalowe oczko, które po umieszczeniu w nim linki zakuwa podobnie jak nit).
Na miejscu docięłam linkę na odpowiednią długość. Z wykonaniem pętli nie było łatwo. Trzeba było bowiem wepchnąć dwie równoległe linki obok siebie do dość ścisłego zacisku. Z pomocą przyszły kombinerki. Po wykonaniu pętli zacisk wystarczyło zabić młotkiem, oczywiście osłonięty grubszą tkaniną, tak by nie zostały na nim ślady po uderzeniu.
Industrialny uchwyt do papieru gotowy był w 40 minut. Satysfakcja duża, a rozwiązanie na miarę pozostałego wystroju i wyposażenia tego pomieszczenia. A zainspirowały mnie takie rozwiązania…
autor tekstu: Dominika
zdjęcie tytułowe: ASK