M jak Mrówka

Wiśnia piłkowana – wisienka na torcie ogrodu

Skoro ostatnio było o rodzaju Prunus (czeremcha), to... trzeba ten wątek pociągnąć, bo to niezwykle bogaty rodzaj, obfitujący w ogrodowe rarytasy. Chyba nie znam ogrodu, w którym nie byłoby choćby jednej wisienki, śliwy, migdałka, czeremchy czy ałyczy.

fot. MKPolska to nie Japonia, ale bez kwitnącej wiśni wiosną jest trochę niepełna nawet u nas. Wiśnie piłkowane (Prunus serrulata), najbardziej japońskie spośród wszystkich wiśni, kwitną najpiękniej, a królową gatunku jest odmiana ‚Kanzan’ – wiśnia zakwitająca w drugiej połowie maja. Jej kwiaty są duże, pełne (składają się z 20 płatków), jasnoróżowe, zebrana w pęczki, na długich wiotkich szypułkach. Utrzymują się na roślinie dosyć długo, bo ponad dwa tygodnie, ale w trakcie kwitnienie stają się bledsze. Nie zmniejsza to jednak jej atrakcyjności. Dodatkiem do kwiatów są rozwijające się razem z nimi oryginalne jak na wiśnie, jasne, zielonobrązowe liście.

Kanzanka ma swoje kaprysy. Wiśnia ta nie lubi, jak ma ciasno wokół siebie. Ale tym warto się przejąć, bo rzeczywiście wygląda najładniej, gdy rośnie sama, a wokół ma dużo przestrzeni. Na szpalery lepiej nadają się inne odmiany. W bardzo mroźne zimy potrafi podmarznąć i słabiej kwitnie, gdy ziemia nie jest dostatecznie żyzna i wilgotna. Ale najgorzej wiśnia reaguje na silne cięcie. Jeden z moich egzemplarzy (przesadzany z sąsiedniego ogrodu) po cięciu nie tylko nigdy nie wrócił do dawnej formy, a wręcz marnieje z roku na rok. Z tego też powodu nie polecam przesadzania nawet młodych roślin. Ja tego błędu po raz drugi nie popełnię.

Marek

Redakcja Zobacz wszystkie wpisy

M jak mrówka

Redakcja kwartalnika "M jak mrówka", wydawanego przez PSB i ukazującego się w sieci sklepów PSB Mrówka. Przygotowanie każdego numeru poprzedzone jest nie tylko wyprawami do sklepów i w plener w celu poszukiwania nowinek technicznych i praktycznych rozwiązań do naszych domów, ale także dyskusjami na temat zasadności grubej warstwy izolacji cieplnej czy mody na ombre. Pomysłami i obserwacjami dzielimy się również na naszym blogu.

Skomentuj

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *