Bez dwóch zdań robinie to wartościowe drzewa i krzewy, które warto mieć w ogrodzie. Spośród kilku gatunków dostępnych w sprzedaży znajduje się robinia lepka (Robinia viscosa), ładne, nieduże i odporne drzewo pochodzące zza oceanu.
Robinia lepka, podobnie jak opisywana już tawlina, szybko rośnie (przyrosty mogą mieć 3 m długości). Jest odporna na anomalie pogodowe i niewrażliwa na charakter podłoża oraz stanowisko. Boi się jedynie majowych przymrozków, bo pędy wypuszcza dość późno. Kwitnie od wczesnego lata do późnej jesieni, wytwarzając różowe kwiaty zebrane w grona. Nie pachnie, ale jest miododajna, wabi pszczoły i inne owady.
Podobnie jak inne gatunki robinii także robinia lepka tworzy odrosty korzeniowe, co jeszcze jej nie dyskwalifikuje, choć stwarza pewien problem. Otóż odrosty robinii lepkiej pojawiają się w dużej liczbie i bardzo daleko od rośliny (kilkanaście metrów, a nawet więcej). Wyłażą z ziemi w różnych dziwnych miejscach – a to między deskami, a to pod samą ścianą lub gdzieś w głębokim cieniu przy płocie. Mogą szkodzić innym roślinom, bo nierzadko wyrastają po kilka wokół, zacieniając je. Z powodu swojej ekspansywności, chęci do ucieczek, mieszania się z innymi gatunkami i „dziczenia” można ją określić jako gatunek inwazyjny zachowujący się jak chwast. Łatwo może znaleźć się w naszym ogrodzie, gdy przeciśnie się pod płotem lub gdy w nieświadomości przesadzimy ją z jakiegoś nieużytku, zachwyceni jej kwiatami i siłą wzrostu.
Nie namawiam do pozbywania się jej z ogrodu, skoro już się zadomowiła. Warto jednak zachować czujność i usuwać odrosty zanim podrosną i stwardnieją i zaczną straszyć nas swymi kolcami. Na pocieszenie zostaje to, że z pociętych pędów robinii lepkiej wycinanych pod koniec zimy można samemu wykonać ładną i trwałą ściółkę.
Marek