M jak Mrówka

Jak podlać trawnik i się nie napracować

Przez najbliższe miesiące najważniejszym zabiegiem pielęgnacyjnym w ogrodzie będzie podlewanie. Głównym konsumentem wody jest trawnik, więc podlewanie go zajmie nam najwięcej czasu.

fot. fotolia.com

Latem trawnik potrzebuje ogromnych ilości wody, nawet do 25 l/m² na tydzień, ponieważ ciągle ją wyparowuje (nawet 3 l/m² dziennie). Fachowcy od pielęgnacji trawników zalecają podlewanie trawy latem co trzy dni, w dawkach po min. 10 l/m². Jak to zrobić? Sposobów jest wiele, ale kompleksowy system tylko jeden – automatyczny system nawadniania ze zraszaczami wynurzalnymi. Jest wygodny w użyciu, szczególnie w dużym ogrodzie, ale ze względu na wysoką cenę, nie jest powszechnie dostępny. I nie ma tu o czym pisać – montażem zajmują się fachowcy. W małych ogrodach ogrodnicy muszą sobie radzić sami, stosując proste i tanie domowe sposoby rozwijania węży i rozstawiania zraszaczy. Co nie znaczy, że te sposoby są złe. Są bardziej pracochłonne, ale jeśli je dobrze zaplanujemy, podlewanie nie będzie zajmowało nam wiele czasu.

Przede wszystkim należy podlewać trawnik częściami, nigdy w całości. Pokusa podlania od razu wszystkiego powoduje, że z braku czasu, nudy i zmęczenia zawsze podlejemy go zbyt małą ilością wody, co nie tylko mu nie pomoże, ale nawet szkodzi, powodując rozrost chwastów. Każdego wieczora możemy podlać najwyżej dwie części, korzystając z najprostszego możliwego „systemu”, czyli dwóch wężów i dwóch końcówek zraszających. Oba węże można podłączyć do rozdzielacza przy kranie. Jeśli ciśnienie jest wysokie, możemy podlewać jednocześnie na oba. Raczej jednak nie będzie wystarczające, więc będziemy podlewać po kolei, przełączając tylko zawór. Następnego dnia przestawiamy końcówki w inne miejsce. I to jest jedyna praca, jaką musimy wykonać, nie licząc zakręcenia zaworów. Po trzech dniach cały trawnik powinien być podlany. Węże leżące na trawniku nie wyglądają szczególnie estetycznie, ale to i tak niska cena za gęsty zielony dywan. O tym, czym podlewać, już następnym razem.

Marek

 

O autorze Zobacz wszystkie wpisy

mjakmrowka