M jak Mrówka

Doskonała lakierobejca i impregnat

Doskonała lakierobejca i impregnat

Staje się miłą tradycją, że dostaję do testowania różne ciekawe narzędzia i produkty. Z nastaniem wiosny trafiły w moje ręce dwa wiaderka z firmy Altax. Można rzec – w samą porę, gdyż właśnie wybierałem się na działkę. Opowiem wam zatem, jak niewielki test zakończył się wielkim malowaniem.

Mieszkam w bloku, dlatego też nie bardzo mam gdzie przetestować produkty z szeroko pojętej chemii budowlanej. Tak było i tym razem. Trochę się nawet początkowo zmartwiłem, gdy kurier zawitał z dwoma wiaderkami, z czego w jednym był impregnat, a w drugim lakierobejca marki Altax. Ostatnio odnawiałem meble tarasowe. Więcej nic drewnianego nie miałem. Na szczęście zbliżała się wielka majówka. Postanowiłem, że zabiorę te produkty ze sobą na działkę, tam zawsze znajdzie się coś do pomalowania.

Gdy dojechałem na miejsce, zacząłem szukać czegoś do odrestaurowania. Nie było to łatwe z racji, że dwa wiaderka, po 750 ml każde, to zbyt mała porcja, żeby zaatakować drewniany płot, a co do elewacji domu, to zdecydowaliśmy się pomalować ją farbą kryjącą. Pozostawały jakieś zupełne drobiazgi, a wśród nich karmnik dla ptaków i piaskownica dla dzieciaków. Mi było potrzebne coś troszkę większego. Teoretycznie mogłem podjechać do pobliskiego miasteczka i dokupić więcej, ale wolałem najpierw sprawdzić te produkty, zwłaszcza że nadarzyła się taka możliwość.  Co prawda mam duże zaufanie do marki Altax , ale lepiej dmuchać na zimne.

    Doskonała lakierobejca i impregnat  Doskonała lakierobejca i impregnat

Impregnat Altax

Poszukiwania na nic się zdały, ale pojawiło się światełko w tunelu. W komórce odkryłem dwie palety drewniane oraz  jakieś resztki desek. Nie minęły dwie godziny i był gotowy zgrabny stolik, którego „blat” tworzyła jedna paleta, a podstawę druga. Dziełem sztuki bym tego nie nazwał, ale powstał dość wygodny mebel w sam raz do postawienia koło miejsca na ognisko.

Zabrałem się więc do testowania. Musiałem się śpieszyć, ponieważ tegoroczny weekend do suchych nie należał i niebo spowijały coraz ciemniejsze chmurzyska. Zacząłem od impregnatu. I tu pierwsza, bardzo ważna uwaga: Szybkoschnący Impregnat ochronno-dekoracyjny schnie raptem jedną godzinę, a nie około doby, tak jak inne tego typu produkty. To dawało szansę, że z powodzeniem zdążę zabezpieczyć stolik, zanim lunie. Drewno było czyste, więc nie musiałem go specjalnie przygotowywać. Wyczytałem też, że nie jest konieczne szlifowanie desek przed impregnacją. Świetnie, bo po pierwsze nie mam na działce szlifierki, a po drugie nie zależało mi aż tak na wyglądzie tego mebelka. Miał być przede wszystkim solidny i funkcjonalny. Wymieszałem dokładnie płyn i zacząłem nakładać pierwszą warstwę. Rozprowadzał się idealnie i doskonale nasycał surowe drewno. Zanim nałożyłem drugą warstwę musiałem odczekać dwie godziny. Było nerwowo. Co paręnaście minut wychodziłem przed dom i sprawdzałem, czy nie zaczyna padać. Na szczęście aura mi sprzyjała. Zdołałem nałożyć kolejną warstwę. Postanowiłem nie chować na noc stolika do komórki. Jak testować to w ekstremalnych warunkach. W nocy zdrowo popadało i rano poszedłem sprawdzić, czy woda nie spłukała impregnatu. Wszystko było OK. Kolor wyglądał równie znakomicie jak wczoraj. Impregnat powinien dobrze zabezpieczyć tanie sosnowe drewno przed wilgocią, pleśnią i promieniami UV. Jak zapewnia producent, mojemu stolikowi nie powinno się nic złego przytrafić przez najbliższych 7 lat, chyba że postawię go zbyt blisko ogniska.

    Doskonała lakierobejca i impregnat  Doskonała lakierobejca i impregnat

Lakierobejca Altax

Drugiego dnia przyszła kolej na następne wiaderko. Szybkoschnącą lakierobejcą postanowiłem pomalować słupy tworzące konstrukcję podpierającą daszek wiaty. Optymistycznie wyliczyłem, że raczej nie powinno mi jej zabraknąć. W pierwszej kolejności musiałem delikatnie przeszlifować słupy, zgodnie z zaleceniem producenta. Ktoś je kiedyś czymś z pewnością impregnował lub bejcował, ale nie była to tak zwana powłoka kryjąca. To mi ułatwiło sprawę, bo miałem tylko papier ścierny i gdybym miał zdzierać nim starą farbę to bym się na pewno poddał.

Lakierobejca zabarwiła drewno na intensywniejszy kolor niż impregnat. Utworzyła na nim szlachetną satynową powłokę. W okamgnieniu konstrukcja wiaty zaczynała wyglądać na prawdę doskonale. Już zaczynałem być z siebie dumny, kiedy w wiaderku błysnęło dno. Koszmar. Akurat miałem zacząć nakładać drugą warstwę.

Wyjazd do miasta okazał się konieczny, na szczęście był to drugi dzień maja i sklepy były otwarte. Do kasy dojechałem nie z jednym, nie z dwoma, a z ośmioma dużymi (2,5 l) wiaderkami lakierobejcy, w kolorze mahoniowym. Przy okazji kupiłem szlifierkę oscylacyjną, o której opowiem wam więcej innym razem.

Do końca długiego weekendu pomalowałem do końca altanę, oszlifowałem płot i zabezpieczyłem go lakierobejcą. Zapytacie, dlaczego nie impregnatem. Zależało mi bowiem na wytrzymałej powłoce, którą da się w razie zabrudzenia łatwo wyczyścić myjką ciśnieniową. Obawiałem się, że do matowej powierzchni, jaką zapewnia impregnat za bardzo będzie przywierał pył z drogi. 

Tak więc zamiast odbębnić dwa szybkie testy majówkę spędzałem nie przy grillu, nie w lesie, nie nad wodą, tylko w bliskim kontakcie z drewnem. Nie żałuję. I tak nie było pogody. Teraz, gdy wpadnę w czerwcu będę mógł leżeć brzuchem do góry i podziwiać owoce swojej pracowitości i doskonałą jakość lakierobejcy oraz impregnatu Altax.

Jestem wam winien jeszcze kilka słów oceny. Testy zakończyły się bardzo pomyślnie. Oba produkty są warte swojej ceny. Mają dużą wydajność oraz fajne kolory. Łatwo się je nanosi. Oba schną w 1-2 godziny, więc nie musimy stresować się kaprysami pogody. Liczę, że będą trwałe i skuteczne. To jedyne, czego nie mogłem ocenić od razu, ale znając inne produkty Altaxa, sprawdzą się znakomicie. 

Paweł

O autorze Zobacz wszystkie wpisy

mjakmrowka